Życie bez telewizji

Jeszcze jakiś czas temu życie bez telewizji wydawało mi się niemożliwe. Mimo braku czasu, 50′ calowy potwór wiecznie wył przekazując jakieś szczątki mało ważnych informacji… działał zawsze kiedy ktoś był w domu niczym dodatkowy członek rodziny… czy ktoś w salonie siedział czy nie…Późnym wieczorem, zanim poszłam spać rytualnie siadałam na kanapie by przeskoczyć raz po razie kilkaset programów… 

Pierwszy raz myśl o pozbyciu się tv zawitała dwa lata temu. Mąż jednak tylko na mnie spojrzał nie dowierzając, że mówię poważnie. W tym czasie nasz 32′ calowy obiekt zamienił się na 50’calowego kolosa. Ten krok nie ułatwił nam rezygnacji z oglądania telewizji – wręcz przeciwnie.

Kiedy teraz myślę o tym w jak beznadziejny i bezmyślny sposób korzystaliśmy z tego sprzętu, nie mogę uwierzyć, że trwało to tak długo. Najgorsza jest jednak myśl, że przez moment wahałam się czy nie zainstalować małego telewizorka u Kacpra w pokoju. Uf jak dobrze, że był to tylko trwający około pół doby przebłysk głupoty z mojej strony.

Telewizor stał się członkiem rodziny i zaczynał  z nami współżyć już w momencie przekroczenia progu domu. Nie ważne, że stałam w kuchni gotując obiad – ważne, że coś do mnie gadało z pokoju obok. Dzieciaki niby bawiły się w swoich pokojach, ale co chwila zaglądały i przeskakiwały parę kanałów gdyby coś ważnego mogło nam umknąć. Jako wróg większości reklam zarzekałam się, że ich nie oglądam, że moje dzieci nie oglądają. Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że znamy wszystkie piosenki i teksty z większości bloków reklamowych.

Uwierzcie, moje dzieci nigdy godzinami nie siedziały przed odbiornikiem w hipnozie – wrogiem całogodzinnego oglądania bajek byłam zawsze. Okazało się jednak, że telewizor rządził nami, a my nawet tego nie zauważaliśmy. Manipulował, ogłupiał a przy tym powodował deficyty w koncentracji czy wolnym czasie. Wydawało nam się, że to kontrolujemy, ale jednak to telewizja kontrolowała nas. Tłumaczyliśmy się wiadomościami, potrzebą chwili relaksu, a pozwolenie dzieciakom na bajki tym, że inne oglądają więcej…

Wieczne niewyspanie, poddenerwowanie, wiecznie zintensyfikowane emocje nie mogące znaleźć ujścia – pojawiające się nie wiadomo skąd i kiedy. Wieczny chaos, który po prostu był, a którego nikt nie skojarzył z lokatorem -telewizorem.

Kiedy umowa na pakiet tv dobiegała końca, nie przedłużyliśmy jej. Początkowo myślałam, że to na chwilę, że za moment będzie fajna promocja albo coś innego.

Okazało się jednak, że nagle znajduje więcej czasu na książkę, bo zamiast skakać bez sensu po kanałach, kładę się do łóżka i czytam. Okazało się, że dzieciaki są bardziej skoncentrowane, wyciszone i lepiej śpią –  co zresztą dotyczy też nas. Nagle dzieciaki zaczęły zjadać kolację i prosić o dokładkę. I ta cisza… jakiej nie było w domu od lat….

Nie obyło się bez syndromu odstawienia i łez… że jak to tak bez telewizji… jeszcze przez moment starszak negocjował – że tylko discovery, że potrzebne… skapitulował…

Nie zamierzamy rozpocząć życia bez filmów, bajek, koncertów czy gier video… Jednak brak stałego dostępu do telewizji sprawia, że możemy kontrolować to i panować nad tym. Możemy kontrolować jaką bajkę czy film obejrzymy, możemy robić to wspólnie podczas wolnego czasu w weekend kiedy za oknem brzydko. Oczywiście moglibyśmy tak robić nie pozbywając się dostępu do telewizji, ale jesteśmy tylko ludźmi, czasem słabymi – jeśli ten krok pozwolił nam na powrót do normalności to jest to najlepszy krok jaki mogliśmy zrobić. Telewizor przeszedł na emeryturę i tylko czasami go trochę zmuszamy do wysiłku. Każdy zadowolony 😉

Telewizja ogłupia, omamia i powoduje zmianę naszego myślenia. Steruje nami jak marionetkami pociągając za sznureczki, a my nie mamy nawet świadomości jak daleko to idzie. Słyszysz i widzisz to, co chcą żebyś usłyszał. Nawet my, nigdy nie siedzący godzinami przed tv zostaliśmy złapani w pułapkę i byliśmy karmieni gównem jakie serwują media. Niby nie siedzisz, niby nie patrzysz, a chłoniesz – to właśnie magia telewizji. Wydaje Ci się, że wyciągasz wnioski, podejmujesz decyzje, że masz własne zdanie i swoje poglądy, a nie zdajesz sobie sprawy, że to wszystko tak ma własnie wyglądać. Właśnie tak masz myśleć – masz mieć poczucie, że jesteś wolna, że wszystko co robisz to własny wybór –  to najlepszy sposób na kontrolowanie społeczeństwa, wzrastający konsumpcjonizm i zatracanie wartości.

Ostatni czas to nie tylko rezygnacja z telewizji, ale również ograniczenie dostępu do sieci. Staram się czytać jak najmniej, staram się karmić tylko tym co pozytywne i nieszkodliwe. Mój 9-letni syn nadal nie posiada kont na portalach społecznościowych i zadbam, by jeszcze długo tak pozostało. Moje dzieci nie siedzą przy tabletach i telefonach każdego dnia – czasem, bardzo rzadko i traktujemy to jako ostatnia deskę ratunku w chwilach kryzysu czasowego. To my kreujemy naszą rzeczywistość, to my decydujemy o tym jak wychowują się nasze dzieci. Nie możemy wiecznie tłumaczyć wszystkiego postępem technologicznym. Nie możemy tłumaczyć pozwalania dzieciom na internet bez ograniczeń faktem, że inne dzieci to robią i będą się śmiać. Nie można ulegać presji otoczenia, podporządkowywać się masie… trzeba żyć po swojemu, w zgodzie z własnym sumieniem.

Czasami odpuszczam – Kacper bardzo dobrze się uczy, dużo czyta – czasami pozwalam mu odpalić playstation  i nie mówię, że ma godzinę. Gra wtedy do oporu i trzeba go odciągać na siłę. Następnego dnia stara się mnie przekonać, że może godzinka, pół albo chociaż kwadrans…reguły są jasne. Od poniedziałku do czwartku zero gier. Piątek godzina – sobota dłużej – niedziela godzina. Ale zaraz będą wakacje, będą kolonie, będzie urlop, będą wyjazdy do ciotek i długie spacery… pewnie i sobota wypadnie nie raz na co cieszę się niesamowicie…

Please like & share:

2 thoughts on “Życie bez telewizji

  1. Kurczaki ile razy obiecywałam sobie , ze ten ziomek wiecznie gadający z kolorowym szkiełkiem zamienię na radio… Bo lubię słuchać 3 to i tak wiecznie ta ręka jakoś łatwiej sięga po ten pilot niż po guzik radia. 😉 Ale zgadza się good point Telewizja to ściema wieczne statystki i w kółko to samo…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *