Zatrzymaliśmy się na Mazurach

Tak często pisze o życiu w  biegu, o pracoholizmie i pędzie. Czasami jednak potrafię się zatrzymać i żyć rodziną, wspólnym czasem i pięknymi miejscami. Zatrzymać się dla mnie nie znaczy usiąść na kanapie, zatrzymanie się nie oznacza dla mnie lenia. Czym jest dla mnie przerwa w pracy i czas wolny?

Czas wolny to czas bez pracy, to czas z rodziną, wygłupy i wszelkie aktywności fizyczne od turlania się po śniegu, przez basen i wieczorne łaskotki w łóżku po bieganie z psem po okolicznych polach. Taki już ze mnie typ. Wiecznie w ruchu – nawet choroba nie jest w stanie mnie zatrzymać. Ostatnie dwa lata to walka o swoje zawodowe być albo nie być. Walka z państwową edukacją, którą udało się wygrać i walka z własnymi słabościami. Te dwa lata ciężkiej pracy spowodowały, że przyszła pora na reset. Wcisnęliśmy więc ten magiczny guzik. Spakowaliśmy torby i ruszyliśmy…. Zobaczcie sami co dla nas oznacza „zatrzymać się”…

Pierwszy raz odwiedziłam Zalesie Mazury Active Spa podczas jesiennych warsztatów Jestem sensualna. Wiedziałam, że szybko tam wrócę. Dopiero nasza rodzinna wizyta sprawiła, że poznałam wszystkie uroki tego niezwykłego miejsca. Dzieciaki od pierwszej chwili czuły się jak u siebie. Chodziły po kompleksie niczym po własnym mieszkaniu jakby bywały tam każdego dnia. Choć pokoje są cudowne i mają telewizory to niestety nie da się w nich siedzieć – nie da się bo nie sposób wysiedzieć kiedy tyle atrakcji dookoła.

Jeśli pilnujesz ilości spożywanych kalorii to możesz mieć nie lada problem. Urozmaicony stół szwedzki gwarantuje, że ciężko opuścić część restauracyjną. Dania są pyszne i przede wszystkim domowe. Moje serce skradła zupa szczawiowa, która miałam przyjemność jeść podczas obu wizyt oraz pyszny chleb, który można samemu pokroić. Dla dzieciaków podczas posiłków „kącik łasucha” – moje niejadki kilka razy chodziły po dokładkę. Między posiłkami głównymi możecie liczyć na podwieczorek z pysznym domowym ciastem lub snack bar dla dzieci, które zgłodniały podczas przedpołudniowych zabaw.

Zabawa – dla dzieci to najważniejsze w słowniku słowo. Głód został zaspokojony. Sala zabaw…tak to miejsce, z którego moje dzieci nigdy wychodzić nie chcą a tutaj wcale nie musiały. Mogły się tam bawić do upadłego a ja bez strachu i sprawdzania zegarka mogłam delektować się chwilą… Podczas gdy dzieciaki bawiły się mogliśmy chwilę posiedzieć i poczytać. Początkowo czułam się dziwnie, ale picie pysznego latte i czytanie bez skaczących po głowie dzieci  szybko mi się spodobało. Bajkolandia – bo tak nazywa się owa sala zabaw – to nie tylko salka dla maluchów, sala glówna czy komfortowa poczekalnia dla rodziców to tez animatorzy, którzy sprawiają, że dzieciaki spędzają czas kreatywnie. Dzień indiański, dzień olimpijski, dzień zimowy itd. Każdego dnia dzieciaki uczestniczą w tematycznych zajęciach animacyjnych zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz kompleksu. Sala czynna jest od 8 do 21 ale uwierzcie, że po tylu atrakcjach o godzinie 21 dzieciaki już smacznie chrapią.

Wieczory spędzaliśmy na basenie – w końcu po  długim czasie mogłam popływać co uwielbiam. Milla jak nakręcony robocik potrafiła przez 20 minut bez żadnej przerwy zjeżdżać na zjeżdżalni, a Kacper uskuteczniał pływacki styl rekina. No dobra troszkę skłamałam że tak łatwo dzieciaki idą spać…moje nie chciały z basenu wychodzić, ale jak już wyszły to w połowie drogi do pokoju jęczały jakie są śpiące… po 15 minutach czuliśmy się jakbyśmy wyjechali bez dzieci…

Aktywne poranki pobudzają do życia dlatego spędzałam je w sali fitness – 5 km na bieżni, trochę ćwiczeń na pośladki, prysznic i pełna gotowość do działania. Jeśli lubicie aktywności fizyczne to bez dodatkowych kosztów możecie udać się na aqua aerobic, fitness czy nordic walking.  Jeśli już mowa o ciele to muszę Wam wspomnieć o strefie SPA. Nie opowiem Wam o tym w jednym zdaniu, bo się nie da. Łaźnie, sauny, jacuzzi i piaszczysta plaża relaksacyjna na wyciągnięcie ręki. Do tego cały wachlarz zabiegów. Skoro już człowiek jedzie na wypoczynek, skoro na chwilę się zatrzymuje to trzeba poddać się magicznym dłoniom masażystów z Zalesia. Gwarantuję, że po takim masażu nic nie będzie w stanie was wyprowadzić z równowagi.

Pogoda była tak cudowna, że większość czasu spędzaliśmy na zewnątrz. Za każdym razem odkrywałam to miejsce na nowo – cudowne widoki i cisza, która grała mi w uszach najcudowniejsze melodie. Spędziliśmy jedne z najlepszych rodzinnych chwil. Delektowaliśmy się każdą minutą, siarczystym mrozem i promieniami słońca. Byliśmy z Tomkiem przez ten czas znowu dziećmi, byliśmy znowu zakochaną parą nastolatków. Biegaliśmy po lesie, obserwowaliśmy tworzącą się nad zamarzniętym jeziorem mgłę, zjeżdżaliśmy na dętkach i chłonęliśmy siebie jakbyśmy chcieli zrobić sobie zapasy  na kolejne pracowite dwa lata. Ostatniego popołudnia ognisko – nawet dla niespożywających kiełbas była to nie lada atrakcja..no i ogórki kiszone były fenomenalne. Nie udało nam się załapać na kulig, ale nic straconego, w końcu za rok znowu będą ferie i podczas naszego pobytu podczas tegorocznych przekonaliśmy się to doskonała alternatywa dla wyjazdu w góry.

Widziałam Zalesie jesienią i zimą, teraz pora na wiosnę i lato. Wrócimy tam na pewno jak tylko znowu zdecydujemy się na chwilę zatrzymać…

DSC_0718

DSC_0719

DSC_0721

DSC_0723

DSC_0729

DSC_0733

DSC_0734

DSC_0735

DSC_0738

DSC_0739

DSC_0741

DSC_0742

DSC_0744

DSC_0745

DSC_0746

DSC_0751

DSC_0752

DSC_0754

DSC_0758

DSC_0760

DSC_0761

DSC_0765

DSC_0766

DSC_0771

DSC_0772

DSC_0775

DSC_0777

DSC_0778

DSC_0783

DSC_0790

DSC_0797

DSC_0804

DSC_0807

DSC_0815

DSC_0817

DSC_0819

DSC_0825

DSC_0826

DSC_0834

DSC_0839

DSC_0854

DSC_0856

DSC_0858

DSC_0859

DSC_0863

DSC_0865

DSC_0866

DSC_0868

DSC_0871

DSC_0876

IMG_5507

DSC_0884

DSC_0890

DSC_0893

DSC_0897

DSC_0899

DSC_0902

DSC_0905

DSC_0907

DSC_0908

DSC_0910

DSC_0912

DSC_0917

DSC_0927

DSC_0937

DSC_0952

DSC_0954

DSC_0965

DSC_0966

DSC_0968

DSC_0970

DSC_0974

DSC_0976

DSC_0977

DSC_0978

DSC_0979

IMG_5641

11018721_10152638001797407_3033517445681842507_o

IMG_5592

DSC_0989

DSC_0992

DSC_0996

DSC_1004

DSC_1008

DSC_1010

DSC_1011

DSC_1012

Please like & share:

9 thoughts on “Zatrzymaliśmy się na Mazurach

  1. genialne miejsca, wspaniały czas z rodziną, czasem warto i oderwać się od wszystkiego i po prostu wyjechać :*

  2. Czasem dobrze się zatrzymać i dać czasowi płynąć swoim rytmem. Miejsce wydaje się być idealne, nie pozostaje nam nic innego, jak odkładać pieniądze i w końcu się tam wybrać. Filmik genialny!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *