Włosy – czas by się nimi zająć

Jeśli chodzi o włosy jestem totalną ignorantką. Nie stosuję maseczek, odżywek i innych cudów. Rozczesując szarpie je wyrywając pękami a potem idę spać by rankiem próbować ukryć ptasie gniazdo. W zasadzie na mojej głowie brakuje tylko ptasiej kupy. Na dobrą sprawę dbałość o moje włosy ogranicza się do pójścia 3 razy do roku do fryzjera – koloryzacja, czasem cięcie i tyle…

Nie mam suszarki do włosów – zawsze wmawiałam sobie, że mi nie potrzebna – włosy myję przed pójściem spać a rano wyglądam jak… sami się domyślcie… no bo przecież prostownicy też nie mam…

Na półce stoi zawsze przypadkowy szampon – jak nie ma to myję szamponem chłopa – włosy są co prawda trochę sztywne niczym sierść dzika ale co tam…

Grzebień zawsze taki, co to akurat jest pod ręką – jeden wyrwie mniej inny więcej – widocznie tak być musi… jakoś nie bardzo się tym przejmowałam choć czasem może za bardzo boli…

Dlaczego zrezygnowałam z krótkiego cięcia – to chyba oczywiste – przecież łatwiej zrobić kitkę… taa ulizana kitka albo  rozczochrany niby zamierzony nieład – w sumie bardzo zamierzony bo nigdy nie zamierzałam nic z nim zrobić.

No i przyszedł ten czas kiedy już prawie 12 miesięcy temu zadzwoniła 30-sta wiosna. Nagle poczułam, że chyba pora bardziej o siebie zadbać. Walka ze swoim lenistwem w tym temacie trwała do lata.

Usiadłam przed monitorem w celu zakupów dla dobra moich włosów. Kilka godzin zajęło mi w sumie poszukiwanie miejsca gdzie mogłabym kupić wszystko co mnie interesuje. Kiedy w końcu je znalazłam okazało się, że poza tym co było na mojej liście jest jeszcze milion innych rzeczy o których nie miałam pojęcia. I tak moja lista „włosowego” must have z 4 rzeczy rozciągnęła się do kilkunastu 😀 Nie wiem czy może jednak nie pozostać przy dawnej technice mycia czym popadnie, suszenia w trakcie snu i czesania się rozczapierzoną dłonią ponieważ nasz domowy budżet na 100% zorientuje się, że coś się dzieje. Postanowiłam pokazać 10 rzeczy, które wydają mi się niezbędne (choć uwierzcie, że przy stanie obecnym każda jedna robi ogromną różnicę ).

1. SUSZARKA

Miałam kiedyś suszarkę – z marketu – przepaliłam przy pierwszym użyciu. Nie wiem czy może moje włosy nie lubią suszarek czy była po prosto felerna i warta tych całych 39,90. W każdym razie tym razem stawiam na profesjonalne urządzenie. Skoro już mam kupić suszarkę niech to będzie ostatnia w moim życiu… Ta podobno może pracować nawet 1000 godzin. Posiada funkcje jonizacji, która zapobiegnie nadmiernemu wysuszeniu. Przy tym wszystkim jest niewielka i (dla mnie ważne) ma aż 3-metrowy kabel.

c9f26f5e4f219903313f53bdf110c174

2. PROSTOWNICA

Też kiedyś jedną miałam ale albo urządzenia fryzjerskie w moich dłoniach odmawiają posłuszeństwa albo nie wiem. No cholera nie prostowała… Włosy były niby bardziej gładkie ale do prostych dużo im brakowało. Wybrana przeze mnie tym razem ma również wcześniej wspomnianą funkcje jonizacji oraz coś co podobno bardzo ogranicza niszczenie włosów a nawet je regeneruje. Ok – wiem, ja tez jestem sceptykiem ale sami wiecie, że lepiej wybrać urządzenie z takim opisem… Jako, że równiez jest to urządzenie profesjonalne znowu 3-metrowy kabel i super wytrzymałość.

3603deb570284ffcbf24c5075da9ad5a

3. LOKÓWKO-SUSZARKA

Mając krótkie włosy pożyczałam owe urządzenie od mamy, żeby nie wyglądać jak chłopiec z osiedla. Czasem nawet się udawało wyglądem przypominać człowieka płci żeńskiej co było dla mnie wielkim fryzjerskim sukcesem. Tym razem postanowiłam zainwestować w swoją własną, prywatną ceramiczną suszarko-lokówkę i podszkolić się w tej niezwykle trudnej sztuce. 3 wymienne szczotki, że o długim kablu nie wspomnę działają na plus.

350_350_productGfx_78093b874f48486d0ba9e320d839c12b

4. SZCZOTKA

Możecie się śmiać ale na serio nie posiadam własnej osobistej szczotki czy nawet grzebienia. Problem z rozczesaniem włosów stał się częścią mojego życia – mówią, że do wszystkiego można się przyzwyczaić. Szczotka, którą wybrałam ma nylonowe włókna radzące sobie podobno świetnie zarówno z mokrymi jak i suchymi włosami. Zapobiega szarpaniu i wyrywaniu pasm a kształt idealnie dopasowany jest do głowy.

350_350_productGfx_28e90894e0bc7a6517fd3fd51e8f712c

5. SZAMPON

No dobra to chyba na serio odpowiedni czas, żeby w końcu zainwestować w szampon – własny, prywatny, nie przypadkowy. Naczytałam się, naszukałam i chyba znalazłam -choć to się dopiero okaże kiedy będę go jakiś czas stosować. Wybrałam szampon do włosów farbowanych, chroniący kolor – bez siarczanów.

350_350_productGfx_d839f3c192cd6b7b00b9342999a72bfa

 

6. ODŻYWKA

Odżywka jest mi zupełnie obcym tworem a już jak trzeba ja spłukiwać. Wybrałam z tej samej serii co szampon. Dzięki jonowej technologii reperuje uszkodzenia pasm odżywiając je głęboko oraz dodając im elastyczności i sprężystości. Niestety ze spłukiwaniem ale mam nadzieję wyrobić sobie nawyk – może się uda.

350_350_productGfx_ac91ad9166cdf9f0a374c61a4ba05bbf

7. MASKA

Maska również z serii Farouk z filtrami UV.

350_350_productGfx_4aabd6c1d5f1aff8bdd3cf02c9a79ce8

8. LAKIER DO WŁOSÓW

Do tej pory używałam lakieru by przyklepać to co sterczało po ciężkiej nocy. Tym razem zamierzam używać go by utrwalić te cudne fryzury jakie będą wychodzić spod moich dłoni. Wybrałam oczywiście taki co to nie skleja, nadaje sprężystości ale też strasznie utrwala (choć słowo strasznie ma tutaj chyba zły wydźwięk). W porównaniu do szamponów i masek nie było mi ciężko patrzeć na cenę.

350_350_productGfx_d01cd0d301e19ac8c5d16015f6446d83

9. PIANKA DO WŁOSÓW

Pianki używałam żeby zrobić sobie niezwykle fantazyjną fryzurę – tak zwanego gnieciucha. Nakładasz pół puchy pianki, wcierasz i gnieciesz – efekt oszałamiający a następnego dnia najlepszy grzebień Ci nie pomoże 😉 Tym razem troszeczkę o stosowaniu tegoż kosmetyku sobie poczytałam i chyba zacznę stosować go tak jak fryzjerzy przykazali. Pianka z tej samej serii co lakier – właściwości podobne.

350_350_productGfx_d682f1ad0dc15233f49a5c515f034e78

10. MLECZKO DO PROSTOWANIA WŁOSÓW

Choć mleczko ma właściwości wygładzające może być kosmetykiem używanym wtedy kiedy zamierzamy użyć prostownicy. Ułatwi nam to uzyskanie pożądanego efektu i dodatkowo ochroni.

350_350_productGfx_8c567403ad552d821c6cb233546497c0

 

Uprzedzając pytania – powyższa lista powstała dzięki znalezionej w sieci  hurtowni fryzjerskiej http://lapuella.pl/ – ceny są niższe niż w innych a asortyment na prawdę szeroki. Tak szeroki, że przez moment myślałam o przekwalifikowaniu. A tak serio – jak tylko dokonam zakupów to się pochwalę 🙂 A jak u Was z dbaniem o włosy?

Ps. Powiem szczerze, że moja kosmetykowa ignorancja dotyczy nie tylko włosów. Do niedawna wydawało mi się, że przecież czystość wystarczy a tu proszę – kiedy starość zaczyna pukać do naszych okien to najwyższy czas sięgnąć po środki wspomagające. Jako, że nie znoszę łazić po sklepach już szukam kolejnych internetowych rajskich wysp 🙂

 

 

 

 

 

Please like & share:

One thought on “Włosy – czas by się nimi zająć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *