Szukasz szczęścia? Ono jest w Tobie!

Co roku w styczniu robimy długie listy postanowień. Bieganie, czytanie, języki, dieta, rzucanie nałogów, szkolenia…bla, bla, bla… wszystko co wydaje nam się, że da nam szczęście. Szukasz szczęścia? Ono jest w Tobie! Moja lista w tym roku ma tylko jeden punkt – szczęście!

Każdego roku chciałam robić milion rzeczy, zdobyć setkę nowych umiejętności, przeczytać dziesiątki książek, zrobić kilka szkoleń, nauczyć się języka, jeść zdrowo, ćwiczyć. Pod koniec stycznia ogarniało mnie zmęczenie, w lutym przychodziła frustracja… nie ma bata… przecież doba ma tylko 24h… a ja poza milionem nowych rzeczy chciałam jeszcze każdego dnia podać rodzinie zdrowy, ciepły posiłek, czytać dzieciom książki i rozwijać się zawodowo… Frustracja jest najgorsza, zaczynamy w siebie wątpić, zaczynamy czuć, że jesteśmy do niczego, przecież te wszystkie mamy z internetu dają radę.

Z każdym rokiem moje nieudane plany noworoczne męczyły bardziej, by w tym minionym przybrać już postać wielkiego smoka, który pożerał mnie kawałek po kawałku. Przecież obiecałam sobie sama tyle rzeczy. Chciałam fajnie spędzać czas przy wspólnych posiłkach, ale zamiast cieszyć się gotowaniem martwiłam się upływającym czasem lub tym, że coś nie poszło wg planu. W efekcie to co tak lubiłam i chciałam celebrować jeszcze bardziej stało się jakimś dziwnym przymusem, który męczył. Lista noworoczna czekała na odhaczanie, efektywność spadała, chęci odeszły – to co miało mnie wyzwolić całkowicie mnie zniewoliło, to co miało dać szczęście unieszczęśliwiło mnie jeszcze mocniej.

To nie było tak, że nagle wstałam i powiedziałam sobie, że teraz już wiem, że od dzisiaj zmieniam swoje życie. Po prostu dojrzałam do tego, by zrozumieć czym jest i gdzie tak na prawdę jest szczęście. A szczęście jest w nas, w każdym jednym człowieku, siedzi gdzieś schowane. Trzeba tylko znaleźć sposób, żeby je znaleźć i wyciągnąć na powierzchnie, trzeba nauczyć się go. Zrozumiałam, że do szczęścia nie potrzebuję planu na cały rok, ale zwyczajnie życia tu i teraz… odcięłam się więc od myślenia nad każdą uciekająca minutą, nad tym, że za pół roku może wydarzyć się coś, a jutro coś innego. Zaczęłam odcinać powolutku macki przeszłości, nie chcę już rozmyślać co by było gdyby, nie chcę żałować, że coś poszło inaczej niż bym chciała – nie chcę się karmić niczym negatywnym. Nie chcę odcinać przeszłości całkowicie, bo to ona ukształtowała mnie taka jaka jestem dzisiaj. Chcę jedynie nauczyć się przyjmować to co daje mi życie i wyciągać z każdej sytuacje to co najlepsze.

Nagle okazuje się, że bez spinania potrafię zrobić więcej niż z listą postanowień w dłoni. Nagle potrafię ugotować coś z przyjemnością, a potem zasiąść w pidżamach wspólnie do stołu nie myśląc, że jutro trzeba wstać wcześniej. Nagle przestaję myśleć o tym, że jutro będzie bałagan i cieszę się tym co tu i teraz, zabawa z dzieckiem nabiera innego wymiaru. Nagle wszystkie prozaiczne i zwykłe czynności przestają sprawiać mi trudność.

Nadal nie chce mi się rano wstać, ale odkąd przed snem czytam słuchając muzyki relaksacyjnej i kładę się całkowicie wyciszona – przestałam budzić się z bólem głowy – łatwiej wtedy przyjąć na klatę kolejny dzień, jaki by nie był.

Znalazłam sposoby na małe przyjemności, które potrafią odmienić nasze życie – 30 minut w ciągu dnia pod ciepłym kocem z kubkiem kakao w dłoni i książką – jejuuu przecież to jest tak ogromne szczęście. Taka przerwa marzeń. Wieczorna kąpiel niby jak zawsze, ale piany ciut więcej i kilka świec, jakaś prasa i szczęście wchodzi do łazienki samo. Śpiewanie przy gotowaniu, taniec przy sprzątaniu…noo i głaskanie kota podczas pracy przy komputerze.

Wcześniej wszystko było szybkie, mechaniczne i takie… puste? Tak dokładnie, puste. Szybki prysznic, szybka kolacja i spać bo minuty lecą, rano pośpiech, nawet przeciągnąć się nie miałam czasu. Każda upływająca minuta była jak szpilka… a wystarczy położyć się w spokoju i wstać 10 minut wcześniej, a nawet jeśli zdarzy się spóźnić gdzieś te 5 minut raz na jakiś czas, czy to zmieni losy tego świata, czy to zmieni całe moje życie? Tak może je zmienić, bo może się okazać, że nagle wyjeżdżając 5 minut później kupisz również chleb w piekarni o innej godzinie niż zawsze i nie spotkasz tej samej narzekającej kobiety w szarym berecie, ale jakiegoś niezwykłego człowieka… cokolwiek się zdarzy – tak właśnie miało być, bo przecież wszystko dzieje się po coś. Dlatego nie zamierzam z przeszłością walczyć i gdybać bo wszystko co się wydarzyło było po coś, było po to bym dzisiaj pisała te, a nie inne słowa.

Jak ma się szczęście w stosunku do blogowania. Tutaj nie wiele się zmienia – piszę kiedy mam czas i ochotę. Piszę o tym o czym chcę, o czym myślę, czym chcę się podzielić. To co robię jest ze mną zgodne i chcę by tak zostało. Przy moich wpisach zawsze są zdjęcia – staram się żeby były ładne estetyczne, ale zarazem prawdziwe. Mało fotografowałam w kuchni ponieważ uważam, że jest brzydka – taka nie blogowa, nie katalogowa hehe  – tak na serio zupełnie nie moja. Dlatego dzisiaj pokazuję zdjęcia właśnie w niej – bo przecież tam toczy się życie każdego dnia – śniadanie, obiadokolacja, gotowanie budyniu i pieczenie ciastek. Napisałam te słowa płynące prosto z serca i pomyślałam, że jeśli chcę być szczęśliwa to muszę pokazać jak to robię, kiedy jestem prawdziwie szczęśliwa i wolna. Zrobiłam więc kilka zdjęć podczas 浦汇 szykowania obiadokolacji i stwierdziłam, że są to najcudowniejsze zdjęcia, ukazujące stan rzeczy takim jaki jest. w beżowej starej kuchni, na stole, którego szczerze nie znoszę i na obrusie, który towarzyszy nam od 10 lat bo przysięgłam, że pozbędę się go tylko razem ze stołem 😀 kiedyś myślenie o tym doprowadzało mnie do pasji, dzisiaj śmieję się z tego w głos… przypuszczam, że stół przeznaczony dla mnie jeszcze nie powstał a może powinnam zrobić go sama… W każdym razie kiedy położy się na nim świece i kwiaty a dookoła siedzą bliscy mam w nosie i sam stół i ten obrus co to z nim jest w komplecie. To wszystko sprawiło, że łaskawie spojrzałam na łazienkę i podłogę w salonie, która się rozeschła… przecież jakaś głupia szpara między panelami nie ma żadnego wpływu na moje szczęście, za to już emocje i energia jaką sama się karmię owszem…

Aaa no i najważniejsze – wdzięczność – dziękuje w każdej minucie, każdej godzinie, każdego dnia – za to co mam, kim jestem i za to co nadejdzie. Nawet za ten stół, bo jaki by nie był to przy nim razem jadamy… 😉

W końcu zaczęłam rozumieć, że wystarczy żyć w zgodzie ze sobą, a reszta jakoś poleci…

Pewnie jest jeszcze milion rzeczy, które wypadało by zmienić, pozbyć się ich, ale nic na siłę – na wszystko przychodzi odpowiedni czas, odpowiednia chwila, odpowiedni moment.

Szczęście to byt najważniejszy, bez niego nic nie będzie szło tak jakby się chciało, bez szczęścia pogoda zawsze jest nie taka, i ludzie zawsze źli, i pusto w środku jakby ktoś nam wypruł flaki.

Dlatego tym razem robię odwrotnie – będę szczęśliwa cały rok – a lista stworzy się sama…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Please like & share:
var addthis_config = { url: „http://niepolka.pl/szukasz-szczescia-tobie/”, title: „Szukasz szczęścia? Ono jest w Tobie!” }

Please like & share:

2 thoughts on “Szukasz szczęścia? Ono jest w Tobie!

  1. Pani Patrycjo , wspaniale Pani ujęła czym jest szczęście! Zdjęcia przepiękne, a obiadokolacja tak smakowicie wygląda ! Proszę o więcej tak pozytywnych myśli ! Pozdrawiam Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *