Nie oceniaj!

Każdego dnia wydajemy sądy niczym wszechwiedzący nie popełniający błędów ludzie…

Widzimy wycinek, ułamek sekundy czyjegoś życia i wyciągamy wnioski… nie mamy przecież czasu ani siły by grzebać, szukać i zrozumieć, wytłumaczyć…ważne jest to co widzimy tu i teraz… nie ważne nic co stało się wcześniej, nic co stało się potem. Nie ważny kontekst, nie ważne nic – ważne co ty zauważysz, usłyszysz i jakie wyciągniesz wnioski…

Widząc nastolatkę, która imprezuje i pije alkohol osądzasz jej rodziców nie myśląc, że może powiedziała im, że będzie uczyć się u przyjaciółki…

Widzisz jak ojciec przytula czule swoją nastoletnią córkę i nie przyjdzie Ci do głowy, że łączy ich niesamowita więź… w twoim chorym dorosłym umyśle wizualizuje się nie dopusczalne zachowanie o zabarwieniu erotycznym…

Widzisz towarzystwo kilku par – wszystkie się przytulają, całują, mówią słodkie słówka, tylko jedna jakby cały czas na dystans – myślisz, że pewnie się pokłócili albo coś nie gra i się rozejdą niebawem, że się nie kochają… i nie przyjdzie nikomu do głowy że owa para po prostu takie zachowania zostawia w 4 ścianach, ze nie chodzą chodnikami jak nastolatki krzycząc jacy to są zakochani… nikt nie pomyśli, że może para która tak na pokaz się kocha w domu rzuca w siebie nożami… nigdy nie wiesz…

Nawet mi się to zdarza… choć staram się z sił całych bo sama nie lubię być oceniana…Watch Full Movie Online Streaming Online and Download

Nie zdarzyło Ci się? Nie wierzę… Nigdy nie osądziłaś matki co to głos na dziecko podniosła albo odezwała się nie w taki sposób…nie zmierzyłaś jej wzrokiem, nie posłałaś pełnego pogardy spojrzenia…? No właśnie.

Znam historię pewnej kobiety – matki trójki dzieci, zakochanej w nich po uszy… z wykształcenia i z powołania pedagog. Jej najmłodsze dziecko miało wtedy ok. 8 miesięcy i od jakiegoś czasu testowało chodzik. Zwykle bardzo uważna wręcz nadopiekuńcza – tego dnia wystarczył ułamek sekundy, chwilowe zaćmienie – niedomknięcie bramki…. chłopczyk spadł z chodzikiem ze schodów roztrzaskując sobie czaszkę. Karetka, szpital, szok, obwinianie – chłopiec przeżył, dzisiaj ma lat ponad 10 i ma się dobrze. Ale wtedy… lekarze, pielęgniarki, znajomi, sąsiedzi i matki innych dzieci w szpitalu zrobili z niej skrajnie nieodpowiedzialną idiotkę, która powinna słono zapłacić za swój błąd…. osądzili ją i ocenili nie pytając o nic, nie wiedząc o niej wielu istotnych rzeczy jakby wyrzuty sumienia, które ją gryzły i dziecko w stanie krytycznym to było mało…

Dokładamy ludziom od siebie w prezencie swoje opinie, które często nijak mają się do rzeczywistości… ludziom z problemami kładziemy na barki dodatkowe wiadra wody, rzucamy im pod nogi dodatkowe kłody unosząc wysoko głowy z myślą „jacy to jesteśmy wspaniali”.

Oceny i osądu dokonujemy w dwie strony.

Słyszymy kolejne wiadomości o tym że zabierają ludziom dziecko, że biedni – nikt nie docieka, nie wnika – nie interesuje nikogo, że od kilku lat jest w rodzinie głębszy problem, że sama bieda to nie jedyny problem… skazujemy na lincz kobiety z pogotowia opiekuńczego użalając się nad rodzicami, którzy stracili dziecko w nierównej walce…

Widzimy pewną siebie kobietę, ponętną seksowną i myślimy, że jest pusta i wredna, że zależy jej tylko na kasie, że ktoś widział jak na męża krzyczała, że dzieci nie chce egoistka… a nie widzimy, że każdej nocy ta sama kobieta płacze w poduszkę bo owych dzieci mieć nie może, że każdego dnia kłóci się z mężem bo tak strasznie cierpią, że nawet już rozmawiać ze sobą nie potrafią… widzimy tylko jej droga sukienkę, perfekcyjny makijaż i czujemy zapach drogich perfum – te kilka rzeczy sprawia, że nie mamy najmniejszego problemu z doklejeniem jej łatki bogatej zołzy…

Widzimy płaczącą matkę, której porwano syna… widzimy ojca, który syna porwał przed złą matką… na serio tak łatwo przychodzi osądzenie kto jest winny, kto bardziej zły… bo dla mnie nic tu nie jest jednoznaczne, oczywiste i klarowne…

Czasami na pewne sprawy trzeba spojrzeć z szerszej perspektywy…nie możemy iść przez życie niczym ten koń z klapami co to nie widzi niczego poza wyznaczoną trasą…

Warto czasami pomyśleć, że osądzanie, przyklejanie łatek może kogoś nie tylko bardzo zranić ale złamać mu życie…

Nigdy, na serio nigdy nie wiesz jak jest jeśli nie zbadasz czegoś głębiej, jeśli nie zajrzysz z każdej strony…

Warto uczyć swoje dzieci by nie osądzały…

Mój syn powiedział do mnie kiedyś „Mamo ten chłopiec z mojej klasy się w ogóle chyba nie uczy, tak nie wyraźnie czyta” – takie niby nic… ale to od najmłodszych lat towarzyszy nam ten proceder oceniania… wytłumaczyłam Kacprowi, że czasem dzieci mają problem z niektórymi czynnościami i mimo iż wkładają w coś dużo pracy nie idzie im to tak dobrze jak innym, dałam mu kilka przykładów z jego osobistego życia i temat się skończył.  Po bardzo długim czasie, będąc na placu zabaw zdarzyło mi się na głos przy Kacprze skomentować zachowanie innego chłopca i wydanie opinii na temat tego zachowania…zostałam skarcona przez własnego syna  zdaniem: „Mamo a może po prostu ten chłopiec ma dzisiaj ciężki dzień, przecież nie jest tak po prostu zły”. Ten policzek wymierzony mi przez własnego syna przywołał na mojej twarzy uśmiech od ucha do ucha. Nasze dzieci są tak mądre – mądrzejsze od nas bo nie zapominają tak szybko…

Za wieloma radosnymi uśmiechami może kryć się wiele ludzkich tragedii…

Za wieloma tragediami może kryć się wiele uśmiechu…

Za każdą decyzją stoi szereg sytuacji…

 

 

 

 

 

 

 

Please like & share:
var addthis_config = {
url: „http://niepolka.pl/nie-oceniaj/”,
title: „Nie oceniaj!”
}

Please like & share:

2 thoughts on “Nie oceniaj!

  1. Dokładnie, każda z nas zapewne pokusiła się o ocenę, patrząc na wyrywek, moment. Na szczęście mamy rozumy i reflektujemy się w porę, że może to nie to…może oceniamy zbyt pochopnie. Nie znoszę gdy upraszczamy życie do tego stopnia, że szufladkujemy już po jednym urywku z życia. Obyśmy wszyscy doszli do wniosków, które tak tu pięknie opisałaś :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *