List do świętego Mikołaja – pod choinką chcę znaleźć szczęście…

Napisaliście już list do świętego Mikołaja? Do świąt zostały 3 dni, być może już trochę późno ale lepiej późno niż wcale… 

Książki uwielbiam i mogę je kupować oraz otrzymywać w każdych ilościach. Jak to ze wszystkim bywa mam różne fazy jeśli chodzi o tematykę książek. Teraz przyszła faza na książki traktujące o życiu i szczęściu, poszukiwaniu swojej drogi, motywacji i wędrówki do wnętrza. Na mojej liście jest milion pozycji ale starczy mi jak Mikołaj przyniesie mi chociaż ze trzy.ksiazki

 

Jako wiecznie poszukująca nie mogę przejść obojętnie obok takiego tytułu. Czy jest w ogóle ktoś kto nie chciałby dostać klucza do szczęścia? No właśnie. I nie chodzi o to, ze jestem nieszczęśliwa – poszukiwanie szczęścia o tym nie mówi. Po prostu szukam wciąż nowej motywacji i drogi do poznania siebie bo tylko poznanie siebie samej dogłębnie pozwoli mi być szczęśliwą tak by nie musieć dla tego szczęścia nic odkładać i nic poświęcać. Hygge zdaje się być dobrym podręcznikiem i kolejną pozycją, która pomoże mi w moich poszukiwaniach.

Dlaczego zapragnęłam mieć w swojej bibliotece książki Agnieszki Maciąg i Reginy Brett? Pisałam o tym na Fb, ale dla osób, które nie widziały skopiuje ten spontaniczny wpis tutaj… „Od zawsze twierdziłam, że nic nie dzieje się w naszym życiu bez przyczyny. W tym roku pochłonęła mnie praca, straciłam równowagę i harmonię. Kiedy robiłam Mamala zdjęcia do wpisu, w którym dzieli się swoimi spostrzeżeniami po przeczytaniu „Pełni życia” Agnieszka Maciąg pomyślałam, że też chcę być taka promienna i szczęśliwa. Trochę trwało zanim zebrałam się w sobie ruszyłam do księgarni po egzemplarz dla siebie. Alicja powtarzała – musisz to przeczytać, to lepsze niż Sekret – taaa najpierw musiałabym przeczytać owy Sekret. Tego dnia miałam mnóstwo pracy, chciałam tylko otworzyć przeczytać 2-3 strony w wannie, po chwili byłam na 40 a woda w wannie była już zimna. To nie jest tak, że nagle przeszedł mnie dreszcz i nastąpiła rewolucja. Jeśli oczekujesz burzy z piorunami, która sama bez Twojego wysiłku odmieni Twoje życie to nie jest książka dla Ciebie. Będziesz zawiedziony. Mogę Cię jednak zapewnić, że ciężko będzie Ci się od niej oderwać i nagle spojrzysz na swoje życie z zupełnie innej perspektywy, nagle Twoje myśli zaczną się materializować i to nie za sprawą jakiejś magicznej różdżki ale za Twoją sprawą a właściwie za sprawą zmiany Twojego myślenia o życiu, Wszystko co znajduje w tej książce jest tak oczywiste, jedynym problemem było nie dopuszczanie tych oczywistości do swojej świadomości. Zrozumienie faktu, że nie można zrobić nic na hura, na szybko i w dwa dni odmienić swojego życia będzie pierwszym krokiem ku przemianie prawdziwej i zrozumieniu samego siebie. Poczytuje sobie zatem wsłuchując się w muzykę relaksacyjną i po prostu pozwalam się prowadzić tylko moim pozytywnym myślom – te negatywne, zgniłe po prostu odrzucam. We wtorek miałam spotkać się ze szwagierką w ważnej sprawie, nagle plan dnia troszkę się zmienił więc postanowiłam odebrać ją z pracy (pracuje w bibliotece). Chciałam poczekać w aucie ale jakimś cudem przyjechałam za wcześnie. Weszłam więc do środka z myślą, że oddam książki dzieciaków, które woziłam od jakiegoś czasu. Już miałam wyjść ale stwierdziłam, że poczekam w środku – usiadłam z boku. Kiedy Basia zapytała mnie czy chcę coś wypożyczyć powiedziałam, że nie, że nie mam czasu, że mam coś w domu jeszcze itp. Siedząc moje myśli błądziły nie wiadomo gdzie, głównie skupiały się na upływającym czasie co mnie strasznie denerwuje. Tego dnia miałam milion zajęć, byłam zmęczona i ciężko było mi pozytywnie myśleć. Musiałam odwrócić uwagę od negatywnych myśli. Tuż obok prawej ręki leżało kilka książek, sięgnęłam po jedną, wcale nie tą pierwszą. Spojrzałam na tytuł, przyciągnął moją uwagę „Jesteś Cudem – 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym”. W tym momencie mój wzrok przykuła kolejna książka „Bóg nigdy nie mruga – 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu”. Obie książki autorstwa Reginy Brett. Wypożyczyłam! Kiedy o pierwszej w nocy skrajnie wyczerpana kładłam się do łóżka- nie mogłam oprzeć się pokusie zajrzenia do jednej z nich. Przeczytałam pierwsze zdania „Codziennie na swojej drodze mijamy cudotwórców. Najczęściej są przebrani za zwykłych ludzi: nauczycieli, fryzjerów, pielęgniarki, sekretarki, kasjerów, taksówkarzy i tym podobnych.” Zasnęłam z tym cytatem na ustach mając poczucie, że ten dzień był wyjątkowy. Następnego dnia musiałam koniecznie podzielić się tym z moją siostrą. Zaczęłyśmy video-rozmowę a ja podekscytowana opowiadałam o tym co mnie spotkało. Machałam przed kamerką książkami. W pewnym momencie wertując jedną zauważyłam, że ktoś z poprzednich czytelników zostawił coś. Zgięta na cztery razy sprasowana kartka okazała się być świętym obrazkiem z bardzo starej gazety. Moją uwagę przykuł jednak cytat, który znajdował się zaraz ponad linią złożonego obrazka. (…)przestać rozmyślać o tym, co (dobrego i złego) zdarzyło się wczoraj i co (dobrego i złego) może mnie spotkać jutro. Jedyny moment, w którym warto żyć, to dzień dzisiejszy. (…)
Życie samo daje Ci odpowiedzi i wskazówki, musisz się tylko nauczyć je czytać!”

Jedno z moich noworocznych postanowień to powrót do Jogi a w zasadzie rozpoczęcie i zgłębienie jej tajników tak prawdziwie i głęboko.
list do świętego mikołaja

Nie jestem jakąś ogromną melomanką, która zna się na sprzęcie i go rozpoznaje, jednak zawsze marzyłam o gramofonie. Strasznie jednak nie podobał mi się design większości z nich aż tu nagle proszę. W Lidlu za kilka dni będzie taki idealny. Wspaniałą dokładką do takiegoż prezentu byłby winyl Ennio Morricone. Jeszcze nic nie mówiłam, ale w nowym roku będę aranżować kącik relaksu w naszym salonie, dlatego już teraz w liście proszę o rzeczy, które doskonale by uzupełniły mój projekt.

Ostatnimi czasy przed snem słucham mantr i muzyki relaksacyjnej. Bardzo chciałabym mieć je pod ręką niezależnie od tego czy akurat mam internet w telefonie.

MIKOŁAJU DAJ MI SZCZĘŚCIE

Nie chcę zegarków, biżuterii ani torebki za 2 tysiące – jedyne czego pragnę to szczęście moje i mojej rodziny. To więcej wspólnego czasu, lepsze wybory, mniej nerwów, więcej cierpliwości, pozytywne myślenie, spokój ducha, umiejętność delektowania się tym co mamy i każdą sekundą swojego życia. Szczęście to nie tylko stan duszy, ale stan zdrowia, o które modlę się każdego dnia. Wciąż szukam, szukam złotego środka – czasami jestem już blisko, by za chwilę znów się oddalić. W zeszłym roku obiecałam sobie, że już kolejne święta będą na spokojnie, bez biegania, bez nerwów, bez spiny… dzisiaj jest 14 grudzień – mam nie umyte od lata okna i szare firany. Nie upiekłam pierników, nie przygotowałam prezentów – znowu nie wyrobiłam się z niczym, ale chyba pierwszy raz w życiu nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia i stresu. Po prostu żyję. Jutro zakończę tegoroczne zlecenia – nawet jeśli nie zdążę umyć okna czy  upiec tych ciastek to nie zmieni to w moim życiu zupełnie nic. Świat dalej będzie istniał, ja dalej będę żyć… Dlatego jeśli mogę prosić to chcę coś znacznie ważniejszego niż wszystkie prezenty świata to daj mi proszę być szczęśliwą… nawet jeśli pod moją choinką nie znajdziesz szklanki mleka i ciastek 😉

 

 

 

 

 

 

 

Please like & share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *