Czarny protest? Nie idę!

Tak – jestem kobietą, tak – jestem matką. Czarny protest? Nie idę! Właśnie dlatego, że mam wolny wybór i prawo decydowania. 

Czarny protest miał być z założenia strajkiem kobiet i walką o wolne wybory. Stał się jednak spektaklem politycznym i pokazem siły. Rozwścieczone kobiety wyszły na ulicę dla swojego, mojego, naszego dobra – dla dobra córek i wnuczek. Z drugiej strony stanęły zatroskane obrończynie życia, nawrócone aborcjonistki, księża – walczący i krzyczący, że diabeł macza paluchy i daje pokaz swojej siły. Obie strony mimo całkiem odmiennych poglądów mają kilka cech wspólnych. Każda ze stron wyciągnęła z tego problemu jeden wycinek i sprowadziła go do skrajności. Każda ze stron posługuje się danymi jakie jej pasują, koloryzuje problem. Przeciąganie tej liny stało się tak brutalne, że mimo iż dłonie krwawią nikt odpuścić nie chce. Brak merytorycznej dyskusji a właściwie brak jakiejkolwiek dyskusji powoduje, że jedyne z czym będzie kojarzył się ten protest to macica a politykom nie zależy na Waszych macicach. Czy na serio myślisz, że politykom o macice się rozchodzi? O to czy rodzić powinnaś czy może nie? Uwierz, że twoja macica obchodzi PIS jak i całą opozycję jak zeszłoroczny śnieg, którego prawie nie było. Tematy zastępcze muszą być kontrowersyjne by skutecznie odciągnąć uwagę.

ABORCJA W POLSCE WCZORAJ I DZIŚ

Całkowity zakaz aborcji został w naszym kraju zniesiony w 1932. Przewidywano wtedy możliwość przerwania ciąży pochodzącej ze związku kazirodczego, gwałtu lub współżycia z nieletnią do lat 15 oraz z przyczyn medycznych. Było to w tamtym czasie najbardziej liberalne prawo w całej Europie. Lata okupacji niemieckiej (1943-1945) to lata kiedy po raz pierwszy i ostatni aborcja była przeprowadzana legalnie na tzw. życzenie. Ciekawy zapis pojawił się w ustawie z kwietnia 1956 roku, która dopuszczała przerwanie ciąży nie tylko ze wskazań medycznych, czy w wyniku czynu zabronionego ale również z powodu trudnej sytuacji życiowej co w praktyce nie było niczym innym jak aborcją wykonywaną na prośbę ciężarnej.

Obecnie prawo aborcyjne jest regulowane ustawą z 1993 roku i dopuszcza możliwość przerwania ciąży w trzech przypadkach: gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego, gdy stanowi zagrożenie dla zdrowia lub życia matki oraz gdy istnieją przesłanki medyczne wskazujące na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu.

„PRZESŁANKA” KTÓRA BUDZI WĄTPLIWOŚCI

Wiele osób uważa, że obecnie obowiązująca ustawa jest doskonałym kompromisem. Patrząc w przeszłość chyba rzeczywiście jest najlepszym co w tej kwestii do tej pory ustalono. Ale prawo się zmienia – dobrze byłoby gdyby zmieniało się na lepsze. Tylko czy jesteśmy w stanie stwierdzić obiektywnie, że dana ustawa jest dobra lub zła? Otóż nasze zdanie na ten temat zawsze będzie subiektywne i będzie zależało od naszego położenia. To co dla jednych jest dobre nie musi być takie dla innych.  Osobiście czytając obowiązującą ustawę mam pewne wątpliwości. Moje wątpliwości budzi zapis o możliwości przerwania ciąży gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo… itd. Nie dokończyłam bo konkretnie chodzi mi o sformułowanie INNE PRZESŁANKI. Przesłanka to nic innego jak okoliczność sprzyjająca realizacji celu, podejrzenie, sposobność, fakt mogący mieć znaczenie. Samo umieszczenie tego terminu w tak poważnej kwestii budzi w moim odczuciu pewne wątpliwości i zostawia furtkę prowadzącą do nadużyć. Myślę sobie czy jeśli każdego ranka na mojej wycieraczce zobaczę obłocone ślady obuwia i wiem, że mój sąsiad nosi takie obuwie to czy mogę kierować się przesłanką i go oskarżyć? Bardziej jednak niż samo brzmienie słowa „przesłanka” niepokoi mnie fakt tego co może się za nią kryć. Jeśli przesłanka okazałaby się być nieprawdziwa moglibyśmy pozbawić życia zdrowe dziecko. Nie jest to tylko wytwór mojej wyobraźni a jedynie odniesienie się do tego, że takie rzeczy się dzieją. Dzieją się obok nas. Moja przyjaciółka przepłakała połowę ciąży słuchając wciąż nowych diagnoz stawianych przez lekarzy. Dziecko miało nie mieć kończyn, mieć zespół wad – co chwile słyszała inne rewelacje. Pawełek nie urodził się w 100% zdrowy ale wszystko czym straszyli lekarze okazało się być błędną diagnozą. Urodził się przedwcześnie z torbielowatą nerką. Dzięki dobrym specjalistom i kochającej mamie OIOM szybko zamienił na domowe łóżeczko. Jako roczny malec przeszedł operację usunięcia chorej nerki. Dzisiaj jest przedszkolakiem pełnym energii. Być może będzie tak, że jego jedna nerka zacznie odmawiać posłuszeństwa. Co jakiś czas rzeczywiście muszą odwiedzać sztab lekarzy by potwierdzić, że nie dzieje się nic złego…ale z tyłu głowy zostaje ta natrętna myśl…moja przyjaciółka spogląda na swojego syna i myśli co by było gdyby uwierzyła lekarzom i postanowiła nie urodzić swego syna.

Jako nastolatka byłam wolontariuszem i włączałam się w wiele różnych akcji. Jedną z najcięższych a zarazem najpiękniejszych inicjatyw była pomoc rodzinom w których były dzieci niepełnosprawne. Niepełnosprawności bywały różne – mniej lub bardziej utrudniające życie pozostałych domowników. Wszystkie rodziny jednak mimo ogromnego poświęcenia i zmęczenia łączyło coś niesamowitego. Uśmiech na widok swoich chorych dzieci. Nie taki uśmiech jaki posyłasz sąsiadce czy koleżance ale uśmiech jak milion dolarów. Większość podopiecznych to były dzieciaki z zespołem Downa. Dzieciaki mądre, serdeczne, ciekawe świata i niezwykle szczere w wyrażaniu swoich emocji. Początkowo miałam ogromny problem z ich otwartością. Jedna z mam opowiadała mi o badaniach prenatalnych, o tym jak dowiedziała się o tym i jak dostała szansę wyboru. Nie myślała długo, właściwie wcale, wypłakała swoje by cieszyć się najbardziej roześmianą córką z całej trójki pociech.

Trzeba bardzo uważać jak argumentuje się swoje za i przeciw. Przeciwnicy zaostrzenia ustawy mówią, że cofnie nas ona do przeszłości. Przeszłość jest bardzo rozległa i różnie historia się toczyła- w Sparcie np. chore i słabe dzieci porzucało się na śmierć a w średniowieczu za wykrzykiwanie herezji paliło na stosie.

Wracając jednak do zapisu ustawy – dla mnie osobiście są to powody wielu wątpliwości. Może nie całkowitego sprzeciwu, nie chęci wieszania zwolenników na szubienicach ale wątpliwości, które nie pozwalają mi tego popirzeć.

BADANIA PRENATALNE

Badania prenatalne nie służą przede wszystkim temu by dowiedzieć się czy aborcji dokonać czy też nie. Badania prenatalne wykonywane są w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo matki i dziecka a przede wszystkim dziecka. To nie jest alkomat, który ma podpowiedzieć czy możesz kierować pojazdem. Badania te mają na celu wczesną diagnozę chorób czy zespołu wad by dostatecznie wcześnie móc podjąć kroki np. ustalić schemat leczenia tuż po narodzeniu czy w niektórych przypadkach podjąć to leczenie już w łonie matki. I własnie tak badania prenatalne należy traktować – jako służące dobru dziecka.

NOWA USTAWA – CZYTANIE ZE ZROZUMIENIEM

Przeczytałam projekt nowej ustawy kilkukrotnie, nie chciałam nic pominąć, chciałam wszystko zrozumieć, nie szukać drugiego dna. Jej brzmienie jest prostsze niż krzyczały media, łatwiejsze i całkiem zrozumiałe niż początkowo mogło się wydawać. Pomijam artykuł pierwszy i kwestie nazewnictwa czy tytułowania pewnych kwestii.

Kto powoduje śmierć dziecka poczętego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 – tak brzmi zapis w projekcie nowej ustawy. Obecna ustawa przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 2. Czytając dalsze punkty wątpliwość budzi fakt NIEUMYŚLNEGO spowodowania owej śmierci za co grozi kara pozbawienia wolności do lat 3. Choć budzi ten zapis moje wątpliwości i może spowodować nadużycia ze strony różnych organów szukających sprawiedliwości można spojrzeć też na to z innej perspektywy. Wyobraźmy sobie, że lekarz/pielęgniarka podaje nam omyłkowo zły lek przez co dochodzi do śmierci płodu/poronienia. Czy nie domagalibyście się dla sprawcy kary?

Udzielanie pomocy czy nakłanianie do pozbawienia życia  jest dla mnie jasne i nie wymaga dodatkowego komentarza. Myślę, że zapis ten ma uregulować ewentualne kwestie sugerowania przez lekarzy dokonania zabiegu przerwania ciąży choć wolałabym oczywiście patrzeć na takie zapisy bardziej jak na ewentualne karanie psychopatycznego mordercy płodów a nie lekarzy mając nam pomagać.

Całkowicie nie potrafię zrozumieć wielkiego krzyku dotyczącego niemożności pomocy chorej ciężarnej ze strachu o dziecko. Hasła na transparentach „Martwa matką nie będę” są  niestety wynikiem nieznajomości kolejnego zapisu –  Nie popełnia przestępstwa określonego w § 1 i § 2, lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego. Nic dodać, nic ująć.

Ładowanie kobiet po poronieniach za kraty też jest przesadzone gdyż istnieją aż dwa punkty, mówiące o tym, że ustawa ta nie przypomina raczej prawa rodem z Salwadoru:  Jeżeli sprawcą czynu określonego w § 1 (spowodowanie śmierci) jest matka dziecka poczętego, sąd może zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia. § 6. Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 2 (czyli nieumyślnego spowodowania śmierci).” Także można już obalić krążące mity o tym iż jeśli poronisz w trakcie mycia okien to wylądujesz w więzieniu. Trafiając do szpitala po poronieniu już samo badanie lekarza i podstawowe wyniki badań krwi mogą określić czy kobieta majstrowała przy poronieniu czy też nastąpiło ono z innych względów.

Dużo krzyczy się o pomijaniu kobiet. W projekcie nowej ustawy nadal pozostaje zapis dotyczący stosowania przemocy wobec kobiet ciężarnych i przewiduje wyższy wymiar kary niż obecnie  co powinno cieszyć. Niezmienny pozostaje także zapis o karze za spowodowanie śmierci ciężarnej.

Nie byłabym sobą gdybym nie miała wątpliwości. Oczywiście, że je mam. Boję się o zastój badań prenatalnych, które jak wcześniej pisałam są wykonywane nie dla samego komfortu rodziców ale przede wszystkim dla dobra dziecka.  Autorzy projektu w uzasadnieniu gwarantują, że nadal będzie możliwość wykonywania badań prenatalnych – jednak zapewnienie to jedno a interpretacja zapisu o nieumyślnym spowodowaniu śmierci przez lekarza wykonującego badanie to drugie. Choć badania inwazyjne wykonuje się na ogół jedynie w przypadku nieprawidłowości w wynikach badań nieinwazyjnych oraz u kobiet, które przekroczyły 35. rok życia czy miały w rodzinie (swojej lub partnera) przypadki chorób genetycznych to jednak kiedy są już wykonywane może istnieć ryzyko utraty ciąży – jest ono stosunkowo niewielkie jednak istnieje. Lekarze z obawy przed karą mogą rzeczywiście zaprzestać wykonywania takich zabiegów.

GWAŁT

Kwestia gwałtów i aborcji ciąż powstałych w wyniku czynu zabronionego jest sprawą podwójnie delikatną. Gwałt nadal jest w naszym kraju tematem tabu. Propagatorzy nowej ustawy krzyczą głośno o statystykach. Liczby podobno nie kłamią i tak podobno w 2013 roku aborcji ciąż z gwałtów było tylko sztuk trzy dlatego uważa się, że problemu nie ma. Biorąc jednak pod uwagę jak niewielki odsetek kobiet w ogóle fakt gwałtu zgłasza na policję nie możemy być przekonani o tym, że proceder aborcji w ten sposób powstałych ciąż jest znacznie większy. Być może brak wsparcia, zbyt skomplikowana procedura i przede wszystkim brak empatii pracowników policji/służby zdrowia powoduje, że kobiety szukają rozwiązań same. A tak tragiczne decyzje wydają im się jedynymi właściwymi w sytuacji w jakiej się znalazły.

DLATEGO CZARNY PROTEST NIE JEST DLA MNIE

Nie stoję po żadnej stronie tej barykady.  Życie to nie tylko za albo przeciw. Czarny protest zamienił się w coś czego ja do końca nie rozumiem. Czasami myślę, że więcej we mnie pierwiastka męskiego dlatego tak ciężko zrozumieć mi kobiety. Wciąż słyszę jak kobiety krzyczą o męskim ego, o uprzedmiotawianiu…wciąż tylko krzyczą.. o wszystkim… jak takie przekupki na targu. Jednego dnia chcą sobie wyłupić oczy na ulicy a drugiego dnia idą pod ramię walczyć o wolność swoich macic. Nikt nie chce przejąć kontroli nad waszymi ciałami – choć projekt rzeczywiście nie jest idealny i może budzić pewne wątpliwości. Nie może być jednak tak, że ktoś wywołuje zbiorową medialną histerię cedząc w ludzkie umysły nieprawdę. Nikt nikogo nie słucha, nie czyta z chęcią zrozumienia jego zdania – wszędzie jest tylko ten krzyk, jazgot. Przypuszczam, że nie ma całym świecie tak mądrego człowieka, który stworzył by prawo idealne z jednej prostej przyczyny – nikt z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie wszystkich mogących się wydarzyć sytuacji, ich przyczyn i skutków – nikt! I mimo wszystko staram się rozumieć – staram się spokojnie wysłuchać jednych i OANDA drugich. Jak ktoś krzyczy o martwej matce  to myślę, że może nie czytał, nie wie, nie rozumie. Jak ktoś z drugiej strony krzyczy ‚mordercy’ – myślę sobie, że za mało empatii, za mało współczucia i zrozumienia dla ludzkich tragedii bo dokonywanie takich wyborów jest niewątpliwie wielką tragedią. Przed chwilą przejrzałam kilka stron – przeczytałam komentarze, wypowiedzi. Pomyślałam, że może przeczytam coś co pomoże mi napisać zakończenie. Niestety – chyba pech chciał, że trafiłam tam gdzie nie trzeba – kiedy czytam wypowiedź młodej pięknej kobiety, żeby odp%$#lili się od jej macicy, że jak będzie chciała będzie skrobać bo to ona decyduje kiedy rodzić to nie staram się zrozumieć i myślę, że wolny wybór nie powinien być dla każdego. Przeczytałam wiele zdań o tym, że protest ten nie popiera aborcji ale jest przeciwko PIS. Nie kłamcie proszę i nie zasłaniajcie się niechęcią do partii rządzącej – jak będzie taki marsz przeciwko PIS – pójdę. Nie obrzucajmy się błotem, rozmawiajmy, szukajmy najlepszych rozwiązań – nie krzycz do mnie, że moja córka może być zgwałcona, nie sprowadzaj wszystkiego do tego jednego zagadnienia. Nie życz nikomu źle.

Ksiądz Grzegorz Kramer napisał ostatnio bardzo mądry tekst o swoim stosunku do tej sytuacji z jaką się spotykamy. To są takie słowa, które siedzą w mojej głowie, które powinien przeczytać każdy polityk, każdy obrońca życia poczętego i każdy przeciwnik nowej ustawy… takie słowa, które powodują, że człowiek na chwilę milknie, zatrzymuje się i zaczyna myśleć… i nie ma tutaj znaczenia fakt, że napisał to ksiądz… niech te cytaty będą podsumowaniem mojego wywodu.

(…) Skoro chcemy chronić człowieka w fazie prenatalnej, to trzeba go wspierać również po urodzeniu. Skoro chcemy, by nie było możliwości wykonywania kary śmierci, to trzeba zrobić wszystko, by człowieka zresocjalizować. Mówiąc inaczej: nie możemy walczyć tylko o jeden moment w życiu człowieka, bo wtedy człowiek staje się tylko argumentem, a możliwość jego śmierci jest czymś, co można wykorzystać w walce politycznej i publicznej naparzance. (…) 

(…) nie wolno nam ocenić „odgórnie”, że jedno życie jest ważniejsze od drugiego, ale że każde z nich – na ile to możliwe medycznie – musimy ratować. I jeśli w pewnym momencie kobieta albo rodzina podejmie decyzję, że „przesuwamy akcenty” na jedno z nich, to trzeba to uszanować. Ale zawsze śmierć jednej z osób musi być skutkiem, nie celem samym w sobie. (…)

(…) Tak jak nie godzę się w przypadku środowisk pro-life na wykorzystywanie zdjęć abortowanych dzieci do walki z przeciwnikami, tak samo nie godzę się na wykorzystywanie zdjęć dzieci chorych do walki z środowiskami pro-life. (…)

(…) Nie, nigdy nie będę zgwałconą kobietą, więc nie poczuję tego, co ona. Mam za to w swoim doświadczeniu już sporo rozmów z kobietami, które doświadczyły przemocy seksualnej. I wiem, że to, czego one na pewno potrzebują, to możliwości stworzenia im warunków, w których poczują się bezpieczne i zaakceptowane. Nie można sprowadzać problemów kobiet zgwałconych tylko do ułatwienia im aborcji. (…)

(…) Wiem, że ktoś mi zarzuci unikanie jasnej deklaracji: można czy nie doprowadzić do aborcji w takim przypadku? Odpowiem tak: jeśli tylko będzie taka sytuacja i potrzeba, to stanę i przy tej kobiecie, która zdecydowała się na aborcję, i przy tej, która zdecyduje się urodzić swoje dziecko. (…)

 

Please like & share:
var addthis_config = { url: „http://niepolka.pl/czarny-protest-nie-ide/”, title: „Czarny protest? Nie idę!” }

Please like & share:

4 thoughts on “Czarny protest? Nie idę!

  1. Ja popieram #czarnyprotest, ale też nie oczekuję, że wszyscy będą się ze mną zgadzać w 100%. Co więcej – dopóki ktoś kulturalnie mówi, że się ze mną nie zgadza to jego punkt widzenia nie jest dla mnie problemem. Każdy ma swój światopogląd, ale też wiemy o sobie tylko tyle, na ile nas sprawdzono. I tylko życie jest w stanie zweryfikować kto ma rację.

  2. Oj jak ciężko przyszło mi znalezienie tak rozsądnego postu w tym temacie 😀
    Oby więcej takich, pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *